Monday, December 3, 2012

Melbourne - Sydney, 15/02/2009

Rano jazda na lotnisko i lot Quantasem do Sydney. Latając Qantasem po Australii można mieć do 32 kilo bagażu!!! Co pokazuje, że tylko Australijczycy rozumieją jak ciężko jest się zapakować do 20 kilo. Czapki z głów. 


Leciałam ponad godzinę. Co ciekawe lot nie był długi, a nawet podali kanapki i soczek na lunch. A potem szybkie lądowanie. Przez szybę samolotu widać było zatokę, most i operę. Wylądowałam w Sydney dokładnie o 13:19. Po wylądowaniu odebranie bagaży i już można było opuścić lotnisko. Nie było żadnej kontroli czy sprawdzania paszportów. No tak domestic flight. Zadzwoniłam z lotniska do hotelu, w którym miałam rezerwację, bo w ramach pobytu należał mi się darmowy transport do hotelu. Do tego ta rozmowa była darmowa. Niezłe. Pani z hotelu powiedziała żebym wzięła taksówkę i poprosiła taksówkarza o rachunek, a ona mi wróci pieniądze. Super. W Sydney taksówki są białe. Lotnisko w Sydney jest blisko centrum, nie to co w Melbourne, więc szybciutko byłam na miejscu.

Zatrzymałam się w hotelu Alfred Park Accommodation na Cleveland Street.


Pogoda była taka sobie, bo było 20 kilka stopni i deszcz. Po godzinie 17 poszłam na nogach nad zatokę. Nie wiem dokładnie ile szłam, ale z godzinę na pewno głównie przez Elizabeth Street. I oto ukazała mi się opera. Powiem tak: dopóki jej nie zobaczyłam wydawała mi się mała w porównaniu z mostem, a tu niespodzianka, bo Sydney Opera House wcale taka mała nie jest, a tymczasem Harbour Bridge choć duży, to jednak mniejszy niż myślałam. Znów ta telewizja:-)



  
Jako że pogoda nie była ładna, to i zdjęcia z tego dnia wyszły takie sobie i ogólnie dziwne były we mnie uczucia. Tyle lat czekałam, by moja noga tam stanęła, a tymczasem ta ponura pogoda sprawiła, że jakoś średnio szalałam z radości. Niemal czar Sydney prysł, ale od razu dodam, że tylko tego dnia, bo jak to w życiu bywa po burzy w końcu wychodzi słońce. 



All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

No comments:

Post a Comment