Saturday, December 8, 2012

Melbourne 02/03/2009

Pobudka o 8 rano. Wow, a jednak udało mi się tego dokonać w Melbourne! I nadszedł ten moment kiedy trzeba było się spakować - do dziś widzę pokój pełen moich rzeczy, ale udało się wszystko umieścić w walizce. Zostawiłam mój bagaż w hostelu w specjalnych szafkach i tradycyjnie już poszłam do Deveroli’s na omleta, na którego wczoraj miałam ochotę. Był niezły. Po śniadaniu w jednym butiku kupiłam sobie sukienkę taką długą, hipisowską, a więc powrót do moich nastoletnich zbuntowanych lat, ale sukienkę mam do dziś i bardzo ją lubię.



Potem była sesja z flagą australijską na plaży. Przy okazji przeszłam całe molo i tam za Kioskiem odkryłam przepiękne miejsce, z którego było widać zarys Melbourne na tle łódek. Magiczne miejsce. Do tego spokój, cisza, mocno grzejące słońce. Prawdziwe lato w środku zimy.



Ponowna wizyta w cake shop Europa na Ice coffee i ciastku. A potem powrót na plażę. Siedziałam tam sobie, pozwalałam czasowi mijać i cieszyłam się ostatnimi minutami mojej australijskiej przygody. Nie chciałam wracać do Europy, ale wiedziałam, że za kilka godzin będę w samolocie i moja australijska przygoda dobiegnie końca.




Wieczorem pojechałam busem na lotnisko gdzie wydałam ostatnie pieniądze kupując sobie podkoszulek biały z małą flagą Australii i napisem Australia, kubek z kangurkiem (jeden z moich ulubionych kubków) i książkę Zmierzch, którą zaczytywałam się w drodze powrotnej.

O 23:14 miał się rozpocząć boarding, ale przesunęło się chyba przeszło 30 minut. I też zamiast 23:59 odlecieliśmy pół godziny później, a więc już 3 marca 2009 roku. I tak po trzech tygodniach w Australii moja podróż życia dobiegła końca.  

W Hong Kongu byłam o 6:30 tamtego czasu i miałam trochę przerwy. Wystartowałam z Hong Kongu o 8 rano. Do Londynu przyleciałam 3 marca 2009 o 13:30. Gdyby nie różnica czasowa to można by zaryzykować stwierdzeniem, że tylko 13 godzin leciałam. Ha ha. Może kiedyś to będzie możliwe.

Australijskie pieniądze



                                     A U S T R A L I A

A jednak stało się
Udało się dotrzeć do Krainy Kangurów
Stąpać po niej i wdychać ją do płuc
Tak łapczywie, by była obecna w całym mym ciele
Radować się widokiem czerwonego centrum
Aby me serce nie chciało opuścić Alice Springs
Latać Qantasem z miejsca na miejsce
I nie móc przestać zachwycać się tym krajem
Australio kiedy znów przyjmiesz mnie w swe ramiona?
                                                                     Lagnese



All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

No comments:

Post a Comment