Friday, December 7, 2012

Kuranda, Queensland, Australia 26/02/2009

Dzień dobry Cairns.

O 7:25 pod recepcję przyjechał bus. Pan zabrał mnie i przetransportował na stację kolejową. Tam o 8:30 z peronu 2 odjeżdżał ten słynny, historyczny już pociąg do Kurandy - Kuranda Scenic Railway.


W trakcie jazdy był jeden przystanek i można było sobie wysiąść na jakieś 5 minut przy wodospadzie Barron Falls. Ludzie jak mrówki wypłynęli, ale na sygnał gwizdka wszyscy grzecznie do pociągu powrócili. Od tego wodospadu było już zupełnie niedaleko do Kurandy.

Barron Falls
Cała wycieczka przeze mnie wykupiona wyglądała tak, że najpierw pan mnie tym busem odebrał i zawiózł na stację kolejową, a potem już sobie sama organizowałam czas. W cenie wycieczki był transport z i do hotelu, bilet na kolejkę do Kurandy i na powrót gondolą.


Po przyjeździe do Kurandy, która jest małym miasteczkiem w tropikalnych lasach deszczowych podjechałam bezpłatnym busem na górę do centrum co trwało może 3 minuty. 

Kupiłam pass na wszystkie trzy atrakcje Kurandy. Najpierw udałam się do Butterfly Sanctuary i jak sama nazwa mówi było tam po prostu pełno motyli, które sobie latały nad głowami. Miejsce małe, ale motyle niektóre przepiękne. Był tam taki piękny niebieski motyl, który wcale nie chciał się dać sfotografować. Inne były bardziej łaskawe. Pan, który był przewodnikiem dla jakiejś grupy mówił, że czym więcej motyl macha skrzydłami, tym krótsze ma życie. Nie wiedziałam.


Z Butterfly Sanctuary było przejście do słynnego rynku Kuranda Heritage Market, a tam z kolei było wejście do Birdworld gdzie było mnóstwo ptaków, głównie zwariowanych papug. Było przy tym mało ludzi, a niektóre papugi to prawdziwe artystki. Karmiłam je jedzeniem, które kupiłam przy wejściu. Była tam jedna papuga – pożeraczka plastiku. Byłam świadkiem jak opadła plastikowej butelki i była w stanie odgryźć zakrętkę, a potem jeszcze oderwała guzik u koszuli. To był widok. 


Z Birdworld poszłam do Kuranda Koala Gardens gdzie można było spotkać nie tylko koale, ale i krokodyle, kangury czy walabie. Dopiero tam po raz pierwszy widziałam małego kangurka (joey) w torbie. I co ciekawe on wcale nie był taki mały, a nóżki to mu zwisały z tej torby, bo raczej nie sposób, by się tam zmieściły. Muszę dodać, że te kangury tam o wiele bardziej mi się podobały niż te w Featherdale Wildlife Park koło Sydney, bo były spokojne i łagodne. Poza tym wielkim plusem było to, że mało tam ludzi i można się było nacieszyć ich widokiem.


Potem zrobiłam sobie zdjęcia z koalą, które można było sobie wykonać za dodatkową opłatą. Koala był ogromny. Naprawdę takiego dużego to wcześniej nigdzie nie widziałam. Pracownik tych ogrodów trzymał go na rękach. Podchodziło się tam w wyznaczone miejsce i trzeba było wyciągnąć lewą rękę. Wówczas kładli nam tego koalę, który trzymał się łapkami tej naszej ręki i można było go sobie naprawdę przytulić. Pani robiła zdjęcie, a potem jeszcze dodatkowo moim aparatem. SUPER FRAJDA!!! Koala „pachniał” eukaliptusem oczywiście, ale był naprawdę kochany.


Jak wyszłam z Kuranda Koala Gardens to zatrzymałam się na chwilę w Kuranda Heritage Market gdzie zaopatrzyłam się w kilka par pięknych kolczyków. Jedne takie fioletowe w aborygeńskie kropeczki tylko w połowie do dziś dotrwały, bo jednego z nich zgubiłam w w Anglii. A był taki śliczny!!!

Pochodziłam jeszcze po sklepach, bo miałam trochę czasu, a potem poszłam koło Butterfly Sanctuary na darmowy autobus. Zjechałam na dół do stacji, lecz tym razem nie wracałam już pociągiem, ale gondolą zjeżdżałam w dół. W kasie na moje nazwisko dostałam bilet na tą gondolę. W trakcie tej jazdy były dwa przystanki i można sobie było wysiąść z kolejki i przejść kawałek wytyczonym szlakiem wśród lasu deszczowego, spojrzeć ponownie na wodospad Barron Falls z drugiej strony niż poprzednio i wrócić do kolejki.

Cairns
Gdy zjechałam na dół miałam jeszcze trochę czasu wiec wypiłam kawę i zjedłam ciastko. Potem przyjechał po mnie ten sam pan co nas rano odwiózł na stację i zabrał mnie do hotelu.

Po przyjeździe zarezerwowałam wycieczkę na rafę koralową na następny dzień ze statkiem Reef Experience.


All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

No comments:

Post a Comment