"Powrót do przeszłości" czyli początku mojej podróży do Australii, a więc kierunek Melbourne. Lot z Cairns miałam o 12:30, a do Melbourne przyleciałam około 17.
Nie było busa do St
Kilda. Trzeba by było czekać na niego z godzinę, albo dwie. Jakaś kobieta
też chciała jechać do St Kilda.
Podszedł gość i nam zaproponował transport. Strasznie długo się jechało. Fakt
lotnisko od centrum w Melbourne jest bardzo daleko, ale jakoś wydaje mi się, że
tym razem pan kierowca jakąś długą drogę wybrał. W każdym bądź razie jechało
się przyjemnie. Kobieta konwersowała z panem kierowcą przez całą drogę. To
wtedy dowiedziałam się o tym Kole w Melbourne co się zepsuło, że zwolnili
ostatnich pracowników i coś co kosztowało tyle pieniędzy okazało się totalną
klapą. Do tego cały pasaż handlowy przed Kołem też padł. Poza tym pan
taksówkarz mówił, że w Australii wystarczy mieć troje dzieci i już można nie
pracować i nieźle sobie żyć, że on zna takich co zasiłki biorą i na wakacje
latają. Także całkiem ciekawe dyskusje w taksówce się odbywały:)
W końcu dotarłam do X
Base Backpackers – tego samego co za pierwszym razem w Melbourne. Z lenistwa go wybrałam żeby już nie szukać niczego na necie, to go zarezerwowałam wyjeżdżając z Melbourne ostatnim razem.
Poszłam coś zjeść w restauracji Deveroli’s. Zamówiłam na startera garlic bread i nachos.
Było ich dużo!!! O wiele za dużo. Nie zdążyłam tego zjeść jak podali danie główne czyli jakiś makaron z sosem bolognese. Jedzenie było naprawdę dobre, ale zjadłam chyba tylko pół, bo tak się
strasznie najadłam.
To był długi dzień, ale poszłam jeszcze na plażę, ale było zimno i prawie od razu się
wróciłam. Byłam z lekka padnięta.
A w nocy spać się nie dało. Dla przypomnienia w X Base Backpackers co noc są imprezy. Do
tego ludzie stojący przed wejściem i wszelkie głosy słyszalne nieustannie.
Masakra. A jakby tego było mało to około 4 rano jakiś świr mi w drzwi walił.
Jedyna śmieszna rzecz była taka, że w końcu jakaś dziewczyna mu z innego pokoju
otworzyła i wytworzyła się między nimi rozmowa, która trwała dosyć długo. W
końcu on (pijany oczywiście) powiedział jej, że się z nią ożeni, tylko niech go
wpuści do pokoju, bo nie ma gdzie spać. A ona mu na to, że jest lesbijką. :) Piękne. Ale i tak nie było mi do śmiechu, bo naprawdę chciałam spać, a tu się nie dało.
Polecam moje zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/22762999@N00/
No comments:
Post a Comment