Tuesday, December 4, 2012

Sydney, Australia 21/02/2009

Planowałam pojechać na plażę do Manly , ale pogoda pokrzyżowała mi plany, bowiem padał deszcz i nawet grzmiało. Tak więc plaży w Sydney nie zobaczyłam żadnej ani Manly, ani słynnej Bondi. 



Zamiast tego udałam się na miasto poszukać apteki w związku z moją opryszczką, która miała się gorzej, a przez to i ja czułam się bardzo osłabiona. Kiedy już znalazłam aptekę to pani nie miała mi praktycznie nic do zaoferowanie tylko malutką maść, która mogła mi tylko na raz wystarczyć. Jej spojrzenie mówiło wszystko i poczułam się okropnie. Powiedziała żebym się lepiej wybrała do lekarza, bo nie wygląda to najlepiej. Zważywszy na fakt, że moja opryszczka wyglądała naprawdę okropnie i coraz bardziej się rozprzestrzeniała, a do tego nie miałam żadnych lekarstw plus fakt że następnego dnia leciałam do Alice Springs gdzie raz że jest gorąco, a po drugie z apteką mogło być ciężko zdecydowałam że pójdę do lekarza.

Poszłam do  Sydney Hospital na Elizabeth Street. Pani przeprowadziła ze mną wywiad. Od razu jej powiedziałam, że mam opryszczkę, no ale ona zadawała mi masę pytań po czym stwierdziła że według niej to opryszczka. Brawo dla pani!!! Poza tym naprawdę była miła. W końcu przyniosła mi receptę na tabletki oraz maść i kazała unikać słońca (no jasne pomyślałam skoro jadę do Alice Springs to na pewno mi się uda). Jak pech to pech. Wyprawa życia i takie coś mi się przytrafiło, ale cóż nigdy nie wiadomo co się nam przytrafi. Najważniejsze że miałam lekarstwa. I jak to dobrze że się w Polsce ubezpieczyłam. Dzięki temu po powrocie odzyskałam pieniądze za wizytę u lekarza i lekarstwa. 


All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

No comments:

Post a Comment