„ Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.” Mark Twain
Nie wiem kiedy zrodziło się we mnie pragnienie podróżowania, odkrywania i poznawania nowych miejsc, podążania tam, gdzie mnie nie ma i to nie tylko palcem po mapie. Miejsca, które pragnęłam odkryć zmieniały się. Z braku pieniędzy zamiast prawdziwych podróży czytałam książki podróżnicze, siedziałam nad mapami i razem z autorami przenosiłam się do Afryki, czy Ameryki Południowej. Moja wyobraźnia tworzyła sobie własny obraz tych miejsc. Na ile był on zbliżony do rzeczywistości? Nie wiem, ale radość poznawania innych miejsc była we mnie ogromna.
Zakochałam się w Australii dziesięć lat temu w styczniu 1999 roku kiedy oglądałam turniej tenisowy Australian Open na Eurosporcie. Tak zaczęła się moja miłość do tego kraju i tenisa. Ten odległy kraj marzył mi się nieustannie, a fascynacja nim nie mijała. Początkowo myślałam, że Australia jest tak daleko, że to nierealne, by moja noga kiedyś tam stanęła. A potem pojawiła się myśl: A dlaczego nie? Nawet jeśli wydawało się to takie nierealne, to przecież trzeba spełniać swoje marzenia. I wtedy poczułam, że to jest możliwe i kiedyś się wydarzy. Dziesięć lat później w 2009 roku pojechałam do Australii w podróż mojego życia.
Na zakończenie ósmej klasy szkoły podstawowej mówiłam taki
krótki wierszyk:
„I nic nie wiemy i nic
nie rozumiemy
I wciąż wierzymy głupimi
zmysłami,
Że ci ludzie na drugiej
półkuli
Muszą chodzić do góry
nogami”
Może mówiąc ten wierszyk, już wtedy sobie przepowiedziałam
moją podróż? Któż to wie?
Chciałabym się podzielić swoją podróżą do Australii, ale też innymi, które przytrafiły się przed i po Australii.
Polecam moje zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/22762999@N00/

No comments:
Post a Comment