Monday, November 12, 2012

Melbourne, Australia 12/09/2009

Pierwszy poranek w Australii. Ku mojemu zaskoczeniu nie cierpiałam na jetlag. I to był szok, bo tyle się naczytałam, że u niektórych trwa tydzień i dłużej zanim się przyzwyczają do nowej strefy czasowej i klimatycznej. I po co było tyle czytać? U mnie po jetlagu nie było ani śladu. Nie wiem czy to dlatego, że ten lot był tak świetnie dopasowany i że coś tam w samolocie spałam, a jak przyjechałam to od razu była noc. Żadnego bólu głowy czy senności - jakby nic się nie zmieniło. A jednak byłam w Australii!!! Było lato i miałam japonki na nogach, a smsy z zasypanej śniegiem Polsce wydawały mi się nierealne, no bo niby jak to możliwe skoro tu słońce, ciepło i wakacje. 

Pojechałam do centrum tramwajem. Przeszłam ulicą Flinders aż do słynnego dworca kolejowego Flinders Street Station, przez Federation Square do rzeki Yarra. I pierwsze zaskoczenie to palmy, które jakoś nie kojarzyły mi się z Australią, a tu okazało się, że całkiem ich sporo mają. Cały teren wzdłuż rzeki Yarra jest biznesowym miejscem gdzie pełno drapaczy chmur, a w okolicach lunchu mnóstwo ludzi w garniturach. 



Flinders Street Station

Na ulicy Flinders wsiadłam w bezpłatny tramwaj City Circle Tram, który jeździ sobie dookoła w samym centrum Melbourne. W trakcie jazdy jest puszczany komentarz dotyczący mijanych miejsc. Sam tramwaj jest stary i zabytkowy. Pojechałam nim do Docklands - dzielnicy portowej. 


Southern Star

Chciałam pójść do Southern Star - koła obserwacyjnego niczym London Eye. To największe koło na południowej półkuli. Niestety koło było zamknięte na czas nieokreślony. Ponoć zostało uszkodzone w czasie upałów, choć inni twierdzą, że to wina operatora budowy. Co ciekawe koło zostało otwarte 20 grudnia 2008 roku, a już w styczniu 2009 zostało zamknięte, a cały koszt budowy to jedyne AU$100 milionów. Do tego tuż przed kołem znajduje się pasaż handlowy Waterfront City Precinct ze sklepami, które według taksówkarza, który mnie wiózł pod koniec mojej australijskiej wyprawy zostało zamknięte ze względu na nieczynne koło i brak odwiedzających. Tyle pieniędzy zmarnowali. Sprawdzałam na internecie i dalej trwają pracę naprawcze i wciąż brak daty ponownego otwarcia. Choć szczerze mówiąc to nawet gdybym znów była w Melbourne i Koło działało to ja na pewno bym nie skorzystała, bo po tylu latach i tak długiej naprawie to jakoś wątpię żeby wiedzieli w czym tkwi problem. 

Sam port zwłaszcza New Quay Wharf i Victoria Harbour jest naprawdę ładny z łódkami i robiącymi wrażenie budynkami mieszkalnymi tuż przy zatoce. Z portu widać też most Bolte Bridge ciągnący się nad zatoką Wiktorii i rzeką Yarra. 



Docklands

Przeszłam jeszcze kawałek Harbour Esplanade po drodze mijając drzewo na którym była krowa. Oczywiście uspokajam nie prawdziwa, sztuka po prostu, ale wyglądało to dość zabawnie.

Wsiadłam z powrotem w tramwaj City Circle Tram i wysiadłam na ulicy Flinders, a następnie skręciłam w Kings Street, a potem w prawo w Collins Street, by zaraz odnaleźć budynek Rialto Tower. Jest on drugim najwyższym budynkiem w Melbourne tuż po Eureka Tower. W budynku tym 235 metrów od ulicy na 55 piętrze znajduje się Melbourne Observation Deck - miejsce z którego rozciąga się widok na całe Melbourne. Na punkt widokowy wyjeżdża się windą. Jest tam korytarz, który można obejść dookoła i obejrzeć Melbourne wokół tego miejsca przez szyby. Są tam też dostępne specjalne miejsca gdzie można wyjść na zewnątrz. Miejsca są okratowane, ale zawsze można zrobić lepsze zdjęcia niż przez szybę. Tylko wiatr trochę dał się we znaki. Natomiast widoki super. O wiele bardziej podobały mi się niż te w Sydney. Widać było Docklands i Koło, Flinders Street Station, korty tenisowe, St Kilda z molo blisko miejsca, w którym się zatrzymałam, a nawet palący się busz nieopodal Melbourne. 



Widok z Rialto Tower, w tle widać palący się busz

Po zjechaniu windą w dół znajduje się sklep z pamiątkami  Co ciekawe każde odwiedzane przeze mnie miejsce ma swoje własne pamiątki i to jest niesamowite. Oczywiście są takie co się powtarzają, ale w większości przypadków widzi się coś nowego. Mi najbardziej podobały się aborygeńskie pamiątki z tymi fantastycznymi wzorkami kropkami. 


Australijskie Pamiątki

Wieczorem wizyta na plaży w St Kilda, do której dojście z hostelu zajmuje 5 minut. Byłam na molo i przeszłam wzdłuż zatoki skąd rozpościera się widok na centrum Melbourne ze wszystkimi pięknie oświetlonymi drapaczami chmur. A na samym molo St Kilda Pier, które jest całkiem długie spotkać można było zapalonych wędkarzy  Nieważne że ciemno i zimno, bo zaczęło wiać niemiłosiernie. 


St Kilda
St Klida Pier
Zachód słońca w St Kilda

I tak minął dzień pierwszy na Antypodach. 



All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

No comments:

Post a Comment