Saturday, November 10, 2012

Australia - Planowanie podróży

Po 10 latach mojej fascynacji Australią, moje marzenie o zwiedzeniu tego kraju stało się realne. 



Wiadomo, że do takiej dalekiej podróży trzeba się dobrze przygotować. Zwłaszcza jeśli jedzie się na własną rękę, a nie z biurem podróży. Muszę przyznać, ze nie zajęło mi to aż tak dużo czasu. Po pierwsze myśl o tym żeby pojechać do Australii pojawiła się pod koniec wakacji, kiedy to wstępnie umówiliśmy się ze znajomym, że polecimy tam w lutym 2009 roku w moje ferie.

We wrześniu wypełniłam formularz w Internecie, aby otrzymać wizę turystyczną do Australii. Trzeba było tylko przebrnąć przez kolejne strony tego formularza, a potem tylko czekać. Otrzymałam ją kilka dni po jej wypełnieniu. Nie miałam żadnych problemów z jej otrzymaniem. Wszystko odbywa się elektronicznie i nie trzeba wysyłać paszportu, a do tego członkowie Unii Europejskiej nie muszą płacić za wizę turystyczną.


Mając już wizę zaczęłam w wolnym czasie opracowywać plan pobytu w Australii. W związku z tym, że interesowałam się Australią od dawna, to dokładnie wiedziała, co tam jest do zobaczenia i co koniecznie muszę zobaczyć. Dodam, że plan był modyfikowany niemal do samego końca, a zresztą nawet będąc w Australii były małe zmiany. Oczywiście pomocny był Internet, bo bez niego trudno mi sobie wyobrazić zorganizowanie takiej wyprawy. Czytałam też wspomnienia ludzi, którzy byli w Australii, śledziłam australijskie strony internetowe miejsc, które planowałam zwiedzić, przeczytałam przewodniki po Australii i Sydney. Była to dla mnie czysta przyjemność, bo już czułam się jakbym tam była. W trakcie surfowania po internecie odkryłam na przykład Kurandę, o której istnieniu nie wiedziałam i od razu wpisałam ją na listę miejsc do odwiedzenia. 


W zasadzie jedyny problem jaki się pojawił to było zdobycie biletów lotniczych. Nie ukrywam - miałam moment zwątpienia i chwilami czułam się jakbym waliła głową w mur. Na szczęście trafiłam do biura podróży Orbis w Tarnowie i udało mi się kupić bilety i do tego w extra cenie. Trzeba tylko było trochę urlop poprzesuwać, ale cóż tam najważniejsze, że miałam bilety i to po tak dobrej cenie. 


Mając bilety i plan podróży zaczęłam szukać w Internecie hoteli. Lecąc do Australii miałam zarezerwowany hotel w Melbourne i Sydney oraz lot z Melbourne do Sydney. Całą resztę noclegów i lotów rezerwowałam będąc już w Sydney.


Przyznam, że moja zdolność organizowania wycieczek znów się sprawdziła. Oczywiście może to zabrzmieć nieskromnie, ale naprawdę myślę, iż jestem w tym niezła, a do tego sprawia mi to dużo frajdy. Myślę sobie, że czasem jakiś instynkt podróżniczy się przydaje, o ile taki w ogóle istnieje, bo przecież trudno jest tak do końca zaplanować pobyt w tak odległym miejscu gdzie odległości pomiędzy miejscami są tak ogromne. Na pewno trzeba też mówić o szczęściu, że udało się zobaczyć to co chciałam, że nie odwołali wycieczek, czy lotu. Nic strasznego (poza moją opryszczką) się mi w Australii nie przytrafiło.






Gdybym miała jeszcze raz opracować plan podróży do Australii i miałabym do dyspozycji tyle samo czasu, to jedyną zmianą byłby krótszy pobyt o dzień lub dwa w Sydney na rzecz Alice Springs, a całą resztę chciałabym powtórzyć. Zakochałam się Alice Springs i "czerwonej" Australii i czułam niedosyt wyjeżdżając stamtąd. 

Podróż do Australii jest na pewno podróżą mojego życia. Trudno mi wybrać jedno miejsce, które mi się najbardziej podobało, bo każde z nich było magiczne. Z każdego miejsca nie chciałam wyjeżdżać, a potem było nowe miejsce i nowe atrakcje i tak przez trzy tygodnie. Na pewno zachwyciło mnie Alice Springs i czerwone centrum Australii, zakochałam się w Kurandzie, oczarowała mnie podróż wzdłuż oceanu i St Kilda w Melbourne i oczywiście zatoka w Sydney też. Super jest spełniać swoje marzenia, a jeszcze fajniej jeśli dodatkowo można zimę zamienić w lato.


Świat mi się bardzo skurczył po tej wyprawie. To było dziwne uczucie i trochę przerażające. 24 godziny i można być w Australii. Toż to tyle samo czasu ile zajęło mi dostanie się do Florencji tyle że autokarem. 




All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

No comments:

Post a Comment