Tuesday, March 25, 2014

Kandy, Sri Lanka

Kandy położone jest w Prowincji Centralnej i jest drugim pod względem wielkości miastem na Sri Lance. Znajduje się tam ważna dla wyznawców buddyzmu świątynia Zęba, w której przechowuje się ząb Buddy. 

Kandy było ostatnią stolicą królów w starożytnej historii kraju. 

Miasto położone jest w niezwykle malowniczym i nieco górzystym rejonie kraju rzut beretem od plantacji herbaty. Sam dojazd do Kandy był już niesamowity z tym górzystym krajobrazem wokół, który osobiście uwielbiam.










Szkoła
All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Thursday, March 20, 2014

12/3/2014 Sierociniec dla Słoni w Pinnawala, Sri Lanka

Sierociniec dla słoni w Pinnawala to pierwszy przystanek podczas trzydniowej wycieczki na którą wybraliśmy się z wynajętym kierowcą, co czyni wielu obcokrajowców. Po pierwsze koszt nie jest wysoki, do tego można zatrzymać się i pojechać gdzie się chce.

Dojazd do Sierocińca zajął nam około dwóch godzin. Już się zaczęłam przyzwyczajać do tego, iż muszę więcej zapłacić za wejście i tak przyjemność obcowania ze słoniami kosztowała mnie 2500 rupii, podczas gdy Lankijczycy płacą tylko 250 rupii. Powierzchnia sierocińca nie jest ogromna, ale jest ono położone w bardzo malowniczym miejscu z przepięknym krajobrazami wokół. 










W jednym miejscu były małe słoniątka, które były jednak przykute łańcuchami i nie za bardzo mogły się poruszać. Dwa z nich próbowały się bawić ze sobą. Za dodatkową opłatą można było nakarmić słoniątka mlekiem z ogromnej butelki. 

W innym miejscu były większe słonie na "polanie" z pięknym krajobrazem pełnym palm w tle. 



W sierocińcu tym znajdują się również słonie, które podczas wojny straciły kończyny w wyniku min.

Po wyjściu z tego miejsca przeszliśmy na drugą stronę drogi i udaliśmy się w dół dochodząc do rzeki. Wcześniej jednak zaliczyliśmy wizytę w miejscu, w którym z odchodów słoni produkuje się papier i różne inne pamiątki. Choć to było ciekawe co nam pokazano, to jednak nie skorzystałam z zakupu żadnej z pamiątek. 

W dole rzeki od godziny 10 do 12 odbywa się kąpiel słoni. Są one prowadzone z sierocińca przez swoich opiekunów i można ów słonie podziwiać na tle równie malowniczego krajobrazu. 






Ogólnie miejsce jest warte odwiedzenia. Mi najbardziej podobały się chyba jednak te malownicze krajobrazy, które otaczają sierociniec. Z jednej strony wydaje mi się, że robią tam świetną robotę opiekując się tymi słoniami, ale z drugiej strony jak się widzi smutne oczy słoni, to mam jakieś takie mieszane uczucia. I właśnie  z tego powodu nie zdecydowałam się na przejażdżkę na słoniu, którą co krok ktoś oferuje. Jadąc na Sri Lankę bardzo chciałam się na słoniu przejechać, ale będąc tam zupełnie odeszła mi ochota. 


All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Tuesday, March 18, 2014

9/3/2014 Sigiriya, Sri Lanka

Sigiriya zwana także "Lwią Skałą" to ruiny starożytnego miasta obejmującego również 200 metrową skałę. Została ona założona przez króla Kassapy w V wieku n.e. 

Obecnie miejsce to znajduje się na liście światowego dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego Unesco. 

Wejście do Sigiriya kosztuje $30 (3900 rupi) dla obcokrajowców, a dla Lankijczyków zaledwie 25 rupi. Te horendalne różnice w opłatach za wejścia do wielu miejsc na Sri Lance wprowadzono około dwóch lat temu. I o ile mogę zrozumieć, że obcokrajowcy mogą płacić więcej, to jednak taka rozpiętość jest krzywdząca i wcale mi się nie wydaje by było to dobre dla Sri Lanki. Owszem w krótkim czasie zarobią sporo pieniędzy, ale stracą turystów, bo jeśli spojrzeć na komentarze choćby na tripadvisor wielu obcokrajowców mocno to krytykuje. I tak zamiast wybrać się ponownie na Sri Lankę lub zachęcić znajomych czy rodzinę, to wybiorą oni choćby Tajlandię, czy inne kraje. 














Skała wydaje się olbrzymia, ale wspinanie się na nią nie jest trudne i nie zajmuje zbyt dużo czasu. Najpierw wspina się po "marmurowych" schodach, a potem po metalowych, mija się obrazy na ścianach, lustrzaną ścianę, aż dochodzi się na mały plac i tam kolejna część skały do pokonania po lwich stopniach. Niby nie daleko na szczyt, niby można trzymać się barierki, ale jak zawiał silny wiatr, to nieco się przestraszyłam i ani w dół nie patrzyłam, ani w górę ile jeszcze do przejścia, co by panika nie wdarła się w moją głowę:) Udało się i ogólnie wcale nie było tak źle. Na szczycie pozostałości po murach dawnych budynków, a wokół przepiękne, bardzo zielone widoki. Niestety widoczność nie była najlepsza, a szkoda, ale na to nie ma się już wpływu. Ogólnie wycieczka udana i góra pokonana.


All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Monday, March 17, 2014

6-7/03/2014 Lecąc na Sri Lankę

I oto nadszedł ten dzień gdy udaliśmy się na 3 tygodniowe wakacje na Sri Lankę. Wylot mieliśmy z Edynburga do Istambułu tureckimi liniami Turkish Airlines. Lot trwał 4 godziny. Różnica czasu pomiędzy Edynburgiem, a Istambułem to dwie godziny. Przylecieliśmy tam około godziny 22 i zostaliśmy skierowani do wyjścia na połączenia z innymi lotami międzynarodowymi. I tak oto znaleźliśmy się w sali odlotów tego ogromnego lotniska i pełnego turystów. Na lotnisku w wielu miejscach można płacić w euro. Znalezienie wody graniczyło niemal z cudem. Pełno tam sklepów z perfumami, alkoholem, papierosami, ale wody brak. W końcu po przejściu niemal całego lotniska udało się znaleźć małe butelki wody. I tu kulturalnie stoimy w kolejce i co? Turek stojący za nami ni stąd ni zowąd wyminął nas i krótko mówiąc wepchnął się w kolejkę. Nie byłabym sobą, gdybym mu uwagi nie zwróciła. Usłyszałam słowo "przepraszam", więc przynajmniej coś. Będąc na tym lotnisku czuje się, że jest się w innym kraju. Wielu ludzi gapiących się na nas, zwłaszcza kobiece spojrzenia, choć ani nie byłam nieodpowiednio ubrana, ani się nie zachowywałam inaczej niż oni. 

Wylot z Istambułu mieliśmy o 1 w nocy. Samolot był niemal pełny, a wśród pasażerów niemal sami obcokrajowcy, z czego najwięcej to chyba Ukraińców. Podczas lotu nieustannie "goniliśmy" zmieniający się czas. I jak w końcu można było się przespać, to lokalny czas na Sri Lance wskazywał godzinę 7-8 rano. Tak więc może udało się nam spać z dwie godziny. Mieliśmy lądowanie i postój na Malediwach. Lotnisko położone blisko oceanu i tak widoki podczas lądowania jak i startu samolotu były niezwykle malownicze. 


Lecąc na Sri Lankę
Malediwy

Malediwy







Lot z Malediwów na Sri Lankę trwał około godziny i przybyliśmy na miejsce około 14:30. Pierwsze spotkanie z falą gorąca było ciężkie. Zero wiatru i człowiek mimo wszystko próbował znaleźć jakieś powietrze. 


Sri Lanka


Sri Lanka



Kontrola paszportowa przebiegła szybko, sprawnie, bez żadnych pytań, a wizę wykupiliśmy przez internet przed wyjazdem ($30 od osoby) i wszystko było w systemie komputerowym. Potem odebranie bagaży i niestety, ale moja ukochana walizka została zniszczona. Tak więc zamiast wyjść w końcu z tego lotniska to trochę tam czasu jeszcze spędziliśmy na spisaniu reklamacji, a potem na udaniu się z pracownikiem Turkish Airlines do sali odlotów i windą na górę do biura tureckich linii lotniczych. Tam zaoferowano mi inną walizkę, która może nie była zła i może bym zdołała wrócić do Edynburga, ale nie była tak masywna jak moja. Tak więc zdecydowaliśmy, że kupimy tu walizkę, a o pieniądze od linii lotniczych będziemy starać się w Edynburgu. Co z tego wyjdzie, to się dopiero okaże.

Po wyjściu z lotniska czekali na nas rodzice i mini busem udaliśmy się do ich domu położonego niedaleko od Colombo. Muszę przyznać, że pierwsze widoki mijających nas domów, straganów, bezdomnych psów były dla mnie szokujące. Niektóre domy jak szałasy, a jednak ludzie muszą gdzieś żyć. Sklepy, a raczej przydrożne stragany na których sprzedają co mają zwykle owoce i warzywa. Do tego poruszanie się po drogach. Jak dla mnie żadnych reguł. I to nieustanne trąbienie samochodów i innych pojazdów to dużo za dużo. Ludzie łażący środkiem ulicy, dzieci wracające ze szkoły po tej samej stronie drogi co samochody, a więc gdzie jest bezpieczeństwo w tym wszystkim? Jak dla mnie to pojecie tutaj nie istnieje.

Moi teściowie mieszkają w kompleksie mieszkalnym niedaleko od Kolombo i miasta Ja-ela i znajduje się tutaj około 1400 domów, które są bardzo ładne.


All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook