Najpierw mijaliśmy małe wioski i te piękne malownicze i artystycznie uporządkowane pola, które dla mnie są prawdziwym ludzkim arcydziełem. Potem cały czas jechaliśmy w górę i w górę, potem już niemal przez las i cały czas zakręty, a widoki jak dla mnie niesamowite, bo ja jednak jestem "górska dziewczyna".
I tak oto dojechaliśmy do Parku Narodowego Horton Plains, który znajduje się na wysokości 2130m n.p.m.. Po zapłaceniu za bilety wstępu jechaliśmy jeszcze kawałek, a po zaparkowaniu samochodu udaliśmy się do World's End. Ten Park Narodowy znajdujący się niejako na szczycie góry jest jednocześnie całkiem płaski i rozległy, a przyroda bardzo afrykańska. Takie było moje pierwsze skojarzenie, potwierdzone opiniami tych, którzy w Afryce mieszkali więc coś w tym jest. Tak czy inaczej jakże inne oblicze Sri Lanki. Coś czego zupełnie się nie spodziewałam w tym kraju. Szlak do przejścia do "Końca Świata" to taka "australijska ziemia" z kamieniami, nieco dżungli, aż dochodzi się do miejsca, z którego rozpościera się przepiękny widok na inne góry, a w dół spojrzeć się raczej nie da, bo jest się tak wysoko, ze strach.
Polecam to miejsce zwłaszcza jak ktoś lubi górskie klimaty i wędrówki.
Polecam moje zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/22762999@N00/
All rights reserved - Copyright © Lagnese
Zapraszam na Facebook @ Lagnese Photography on Facebook












No comments:
Post a Comment