Saturday, April 12, 2014

O podróżowaniu po Sri Lance, jedzeniu, pogodzie...

Na Sri Lance spędziłam trzy tygodnie i był to niezapomniany czas. Po raz pierwszy w życiu byłam w tak zupełnie innym kraju odmiennym od Europy, że wiele rzeczy na początku mnie zszokowało. Życie wzdłuż dróg czyli niekończące się sklepy - stragany, do tego mijające domy, które nieraz wyglądają jak walące się szopy, w których pewnie nie ma elektryczności, czy wody. Nie znaczy to, iż cały kraj tak wygląda, bo jak wszędzie są tam i biedni i bogaci i wielu mieszka w pięknych domach, w których dostępne jest wszystko to, co i my mamy w naszych europejskich domach. Poza tym kraj jest przepiękny ze wspaniałą przyrodą, plażami, górami i fantastyczną przyrodą.



Ludzie są bardzo mili, otwarci i gościnni. Byłam w wielu lankijskich domach i zawsze byłam miło przyjęta i myślę, że to nie dlatego, że jestem jakąś tam dalszą rodziną. 




Z racji tego, iż wyglądam odmiennie niż tubylcy oczywiście budziłam zainteresowanie na ulicach, ale polegało to tylko na ukradkowym, bardzo nieśmiałym spojrzeniu. Polacy się powinni od Lankijczyków tego nauczyć jak patrzeć na innych, by nie oceniać i nie zabijać wzrokiem, bo niestety, ale jesteśmy najlepsi w tym "zabijającym wzrokiem" ocenianiu ludzi. 


Generalnie ludzie prowadzą tam bardzo proste życie i odnalazłam tam wiele rzeczy, które my mieliśmy w Polsce w czasach komunizmu kiedy człowiek miał mało i musiał sobie jakoś w życiu radzić.


Podróżowanie po Sri lance to kolejny ciekawy temat. Tak jak kiedyś w Polsce jest tutaj zbyt dużo pojazdów i zbyt mało dróg. Co prawda nawierzchnie dróg nie są złe, ale drogi są wąskie i czasem ciężko wyminąć inne pojazdy, bo przed Tobą nieustanny sznur innych pojazdów. Dlatego też podróżowanie po Sri Lance zajmuje tak dużo czasu, że jest to wprost niewyobrażalne. 




Na drogach królują autobusy, z których te rządowe czerwone rządzą i myślą, iż są najważniejsze i nie chcą się dać wyminąć. Do tego trójkołowce, motory, a samochody jeśli już to nowe i drogie. Na Sri Lance jeśli nie ma się pozwolenia na zakup samochodu, to trzeba zapłacić 200% podatku. Ceny są tak kolosalne, że nie wiem jak ludzi stać na te samochody, bo ceny samochodów w Wielkiej Brytanii są o wiele tańsze nawet bez tego 200% podatku, a przecież zarobki na Sri Lance też w niczym nie przypominają tych w Wielkiej Brytanii. 

Dostępne są autostrady, których kolejne odcinki są budowane, ale z racji tego iż są płatne, to nie wielu może sobie na nie pozwolić. Dla kieszeni obcokrajowca są tanie, no i przede wszystkim zaoszczędzają masę czasu. Dla tubylców zbyt częste podróżowanie autostradą jest raczej drogą sprawą, no i mogą sobie pozwolić na nią tylko właściciele samochodów.


Na jedno musicie się przygotować podróżując po Sri Lance, a mianowicie na nieustanne używanie klaksonów przez kierujących. Jest to tak irytujące, że właśnie przez to trąbienie plus kurz i zanieczyszczenie na ulicach nie mogłabym mieszkać w mieście na Sri Lance. Wiem, że zamiast używać świateł mijania, używają oni klaksonów. Z jednej strony może to i dobrze, bo wielokrotnie widziałam jak kierujący używali nie te światła mijania co trzeba. Zapewne to trąbienie to "język" kierujących, ale słyszenie tego raz po raz przynajmniej u mnie powodowało agresję. 



Autobusy to inna historia. Są stare i wolę nie wiedzieć w jakiej kondycji. Poza kierowcą jest drugi pracownik, który zbiera kasę i nawołuję ludzi do wsiadania i może pośpiesza do wysiadania. Mówię "może", bo drą się w swoim języku, więc oczywiście nie wiem co mówią. I tu przestroga dla korzystających z autobusów, bo dzieją się tam rzeczy jakie nie mają prawa się dziać w większości krajów europejskich. Wsiadać i wysiadać trzeba szybko, najlepiej się pchać, wpychać przed kimś jak to czynią tubylcy. A dlaczego tak chamsko się trzeba zachowywać? Bo inaczej autobus odjedzie i trzeba będzie w biegu wsiadać lub wysiadać i chyba nie trzeba zbyt dużo wyobraźni żeby sobie uświadomić co się może stać. Ja bym powiedziała, że słowo "bezpieczeństwo" tam nie występuję.

Przejście przez pasy dla pieszych: są pasy, nie ma świateł, więc aby przejść wychodzi się przed szybko nadjeżdżające samochody, które swoją szybkością nie wyglądają jakby się chciały zatrzymać i wiadomo co się może stać. Widziałam całe rodziny jadące na motorach bez kasków, dzieci w samochodach bez pasów bezpieczeństwa, że o foteliku to nawet nie wspominam, a do tego nagminne łażenie po torach kolejowych. Morał z tego taki, żeby jeszcze bardziej zwracać uwagę na swoje bezpieczeństwo, bo co dla Lankijczyków jest normalne i oni wiedzą jak się w tym odnaleźć, dla nas może mieć tragiczny skutek. 


Niedziela to normalny dzień. Owszem ludzie chodzą do kościołów czy świątyń, dzieci na lekcje religii, ale ogólnie to zwykły dzień ze straganami i otwartymi sklepami. Do tego Sri Lanka to kraj wielu religii, w którym króluje buddyzm, ale są tu też wyznawcy islamu, hinduizmu i chrześcijaństwa i jakoś nie widać nieporozumień pomiędzy wyznawcami tych religii.



Jeśli chodzi o jedzenie to króluje ryż, którego mają tu wiele odmian, a do tego mnóstwo dodatków podawanych na osobnych półmiskach i każdy nabiera sobie co chce. Dostępnych jest tam mnóstwo warzyw, których w Europie spotkać nie można, a wśród egzotycznych dla nas owoców króluje mango, king coconut, papaja i wiele odmian bananów o różnych smakach. Można spotkać Lankijczyków jedzących rękami, co wynika z tradycji, ale w restauracjach mają dostępne sztućce. Jeśli chodzi o jedzenie na mieście, to nie jest to do końca taka prosta sprawa, bo jest wiele miejsc, w których ja bym się nie zdecydowała zjeść. Ja miałam to szczęście, że gotowała dla nas moja teściowa, więc było niezwykle smacznie i miałam okazję zjeść większość dostępnych tam warzyw. 

Mango


Jackfruit


Na Sri Lance obowiązują trzy języki: syngaleski, tamilski i angielski. Jak większość wie, Sri Lanka była kiedyś kolonią brytyjską i to wówczas ludzie byli niejako zmuszani do uczenia się języka angielskiego. W ówczesnych szkołach dzieci były nauczane w języku angielskim i myślę, że to własnie dlatego Lankijczycy zwłaszcza ci starsi nie mają problemów z porozumiewaniem się z w tym języku. Natomiast zaskoczeniem było dla mnie, iż wielu młodych ludzi nie umie się komunikować w języku angielskim. Myślę, że to dobrze dla kraju, iż mają swoje własne ojczyste języki, ale jednak język angielski zawsze warto znać.

Sri Lanka generalnie cieszy się świetną pogodą przez cały rok, ale to nie oznacza, że zawsze jest upalnie i świeci słońce. Albowiem są tam okresy monsunowe co oznacza dużo deszczu, a jak już pada to pada mocno i długo. Najlepiej Sri Lankę odwiedzać w okresach pomiędzy monsunowymi czyli mniej więcej luty - kwiecień oraz wrzesień-listopad. Okresów monsunowych jest dwa i jeśli występuje on na zachodzie i na południu, to wówczas lepiej się trzymać z daleka od plaż położonych w tych rejonach Sri Lanki, ale za to plaże na wschodzie są bezpieczne. Z kolei kiedy okres monsunowy występuje na wschodzie i na północy to lepiej korzystać z plaż na zachodzie i południu. 

Jak wszyscy wiedzą w 2004 roku Sri Lanka została zniszczona przez tsunami. Zginęło tam wówczas prawie 30 000 ludzi. Co ciekawe zwierzęta z parku Narodowego Yala uciekły w wyżej położone tereny tak jakby wyczuły infradźwięki wytwarzane przez fale.

I to chyba wszystko z ciekawostek z moich obserwacji podróży po Sri Lance. Mam nadzieję, że moje wpisy zachęciły Was do odwiedzenia tej pięknej wyspy i przekonania się jak tam naprawdę jest na własne oczy.


All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Friday, April 11, 2014

Galle i Unawatuna, Sri Lanka

Nadszedł czas na wyprawę nad ocean. I tak oto po przejechaniu normalnymi drogami dojechaliśmy do momentu gdzie zaczyna się autostrada prowadząca na południe. Autostrada jest bardzo nowoczesna, oddana do użytku w nieodległej przeszłości. Co prawda jest ona płatna i z punktu kieszeni obcokrajowca nie jest to wcale drogi wydatek, ale dla Lankijczyków podróżowanie autostradą do tanich nie należy. Choć jeśli wziąć pod uwagę fakt, że na drogach więcej tam autobusów, motorów i trójkołowców niż samochodów, to może nie jest to aż tak wielki problem dla wielu, bo i tak z autostrady nie korzystają. Tych którzy mają własne samochody (które zwykle są nowe i drogie) zapewne stać na zapłacenie za przejazd autostradą. Albowiem chcąc posiadać samochód na Sri Lance jeśli nie ma się na niego pozwolenia trzeba zapłacić 200% podatku, a to jest kolosalna suma.  

W związku z tym, że nie wielu korzysta z autostrady jedzie się nią fantastycznie, bo mało samochodów, a do tego jej położenie jest niezwykle urokliwe z piękną przyrodą po obu stronach z dala od ludzi i budynków. Największy plus jednak to zaoszczędzony czas, bo podróżowanie po drogach na Sri Lance generalnie zajmuje tak dużo czasu, ze to jest wprost niewyobrażalne. 



Pierwszy przystanek to Galle, które mnie urzekło i bardzo mi się tam podobało. Miasto to kiedyś należało do Portugalczyków, a potem Holendrów. To ci pierwsi ufortyfikowali Galle, który to fort został później wzmocniony przez Holendrów. 


Nieopodal Galle znajduje się położona nad Oceanem Indyjskim Unawatuna, która słynie z piaszczystych plaż i jest niezwykle popularna wśród turystów.


















Unawatuna




All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

W okolicach Nuwara Eliya, Sri Lanka

Przez trzy dni zjeździłam rejony Nuwara Eliya i wydaje mi się, że byłam i tu i tam i widziałam ten piękny region z każdej możliwej strony. Malownicze krajobrazy tego rejonu Sri Lanki porwały moje serce i byłam pod wrażeniem ich piękna, bo nie sposób się nimi nie zachwycać. 
















All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Monday, April 7, 2014

Horton Plains Park Narodowy, Sri Lanka

Po noclegu w Bandarawela udaliśmy się na wycieczkę do parku Narodowego Horton Plains, o którym prawdę mówiąc przed wyjazdem nie słyszałam. Droga, którą sobie wybraliśmy była nieco ekstremalna, bo nie dość że górzyste ukształtowanie terenu, to do tego same serpertyny. Do tego było wąsko, a tymczasem co jakiś czas trzeba było minąć się z autobusem, ale udało się. 

Najpierw mijaliśmy małe wioski i te piękne malownicze i artystycznie uporządkowane pola, które dla mnie są prawdziwym ludzkim arcydziełem. Potem cały czas jechaliśmy w górę i w górę, potem już niemal przez las i cały czas zakręty, a widoki jak dla mnie niesamowite, bo ja jednak jestem "górska dziewczyna". 


I tak oto dojechaliśmy do Parku Narodowego Horton Plains, który znajduje się na wysokości 2130m n.p.m.. Po zapłaceniu za bilety wstępu jechaliśmy jeszcze kawałek, a po zaparkowaniu samochodu udaliśmy się do World's End. Ten Park Narodowy znajdujący się niejako na szczycie góry jest jednocześnie całkiem płaski i rozległy, a przyroda bardzo afrykańska. Takie było moje pierwsze skojarzenie, potwierdzone opiniami tych, którzy w Afryce mieszkali więc coś w tym jest. Tak czy inaczej jakże inne oblicze Sri Lanki. Coś czego zupełnie się nie spodziewałam w tym kraju. Szlak do przejścia do "Końca Świata" to taka "australijska ziemia" z kamieniami, nieco dżungli, aż dochodzi się do miejsca, z którego rozpościera się przepiękny widok na inne góry, a w dół spojrzeć się raczej nie da, bo jest się tak wysoko, ze strach. 


Polecam to miejsce zwłaszcza jak ktoś lubi górskie klimaty i wędrówki.
















All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook