Showing posts with label Włochy. Show all posts
Showing posts with label Włochy. Show all posts

Thursday, November 8, 2012

Siena, Włochy

SIENA
Pod koniec mojego pobytu we Włoszech pojechałam do Sieny - przepięknego, toskańskiego, antycznego miasta. Już sama jazda autobusem do Toskanii i te widoki niczym z obrazów to było coś niesamowitego. Aby dotrzeć do Starego Miasta skorzystałam z pomocy miejscowego człowieka, który przy okazji był pod wrażeniem mojego języka włoskiego. Tak, to lubię. Ha ha.


Stare miasto jest położone na wzgórzu i dostać się tam można schodami ruchomymi. Cóż ja mogę powiedzieć o Sienie jeśli się nie pozachwycać jej pięknem. Mapa jest zbędna, bo wszystko jest fantastycznie oznakowane i nie sposób się tam zgubić. 


Piazza del Campo to ogromny plac, na którym co roku odbywa się słynny wyścig konny Palio di Siena. Zabudowa wokół jest absolutnie niesamowita i cały plac robi naprawdę kolosalne wrażenie. 



Piazza del Campo

Urzekła mnie też katedra. Chyba nawet piękniejsza niż ta we Florencji. 


Katedra w Sienie


Siena jest naprawdę piękna i chciałabym kiedyś tam wrócić podczas Palio di Siena - to byłoby coś. Jeśli będziecie w Toskanii, to koniecznie wpadnijcie choć na dzień do Sieny i jestem pewna że to miasto urzeknie was tak, jak urzekło mnie.



All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Monday, November 5, 2012

Rzym , Włochy

RZYM
Rzym jest piękny i bardzo mnie zachwycił, choć w moim przypadku to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Może dlatego, że początki mojej weekendowej wyprawy dały mi się mocno we znaki. To jeden z nielicznych momentów, kiedy moje planowanie wyprawy było małym niewypałem. Pamiętam do dziś problem z wydostaniem się z Perugii i moje kursowanie pomiędzy dworcem kolejowym i autobusowym, a odległość między nimi nie jest mała. Szczerze powiedziawszy już się zastanawiałam czy nie zrezygnować z tej wyprawy, bo wszystko było na NIE, ale że miałam ten jeden weekend wolny, czyli teraz, albo nigdy, to zdecydowałam się nie poddawać. W końcu udało się wydostać autobusem, choć pierwotnie miał być to pociąg i chyba dlatego doznałam małego szoku kiedy przyjechałam na stację Tiburtina i odkrycie, że to nie jest stacja główna Termini. Dziś się mogę z tego śmiać, ale wtedy średnio było mi do śmiechu, bo od rana wszystko było nie tak, ale spokojnie miałam mapę i dałam radę. Kolejny problem to znalezienie noclegu, ale udało się i to, choć to akurat mało miłe wspomnienie. Tak, czy inaczej nic nie zwiedziwszy miałam dość Rzymu! 

Nieważne jak bardzo byłam zmęczona trzeba było zacząć zwiedzanie Wiecznego Miasta. Najpierw udałam się na Piazza di Spagna gdzie było tak gorąco, że nie sposób było usiąść na schodach hiszpańskich. 




Potem dotarłam do Fontanny di Trevi, która naturalnie jest przepiękna. Jest tam bardzo mało miejsca przed nią, ale może to też moje wrażenie z racji tego, iż było tam mnóstwo ludzi. 


Fontanna di Trevi

Tego dnia było super gorąco tak z 40 stopni spokojnie. I tam był ten pierwszy raz kiedy doświadczyłam co to brak wody. Niczego tak nie szukałam jak sklepu, w którym bym mogła kupić wodę. W Rzymie, tak jak i w innych atrakcyjnych dla turystów miejscach więcej sklepów z pamiątkami, niż spożywczych. Ale w końcu się udało i choć ta woda była ciepła, to byłam szczęśliwa, że mogłam zaspokoić swoje pragnienie. 

Odzyskawszy siły, wróciłam do zwiedzania. Panteon mnie urzekł. To wprost niesamowite ile lat ma ten budynek i wciąż jest w dobrym stanie. 



Panteon

A potem wizyta na Piazza Navona, który to plac bardzo mi się spodobał. Po pierwsze przestrzeń, po drugie piękne fontanny, w tym fontanna czterech rzek i jeszcze kościół św. Agnieszki. 


Fontanna Neptuna na Piazza Navona

Po krótkim odpoczynku poszłam na Piazza Venezia gdzie jest pomnik Wiktora Emanuela II i grób nieznanego żołnierza. Stamtąd już kilka kroków do starożytnego Rzymu czyli Forum Romanum, Kapitolu z posągiem wilczycy i rzecz jasna Koloseum


Pomnik Wiktora Emanuela II i Nieznanego Żołnierza na Piazza Venezia


Forum Romanum
Wilczyca, Romulus i Remus
Koloseum

Kolejnego dnia padało i padało. Wprost niemożliwe po takim upalnym poprzednim dniu. W związku z czym średnio się spieszyłam na wizytę w Watykanie, ale kiedy już tam dotarłam to zwiedziłam Bazylikę św. Piotra i Pawła. Zdecydowanie to najpiękniejszy kościół jaki widziałam. Niestety jak stamtąd wyszłam to rozpadało się na dobre i w trakcie drogi do kaplicy sykstyńskiej poddałam się i wróciłam do centrum, a potem do Perugii. Kiedyś tam jeszcze wrócę, bo chciałabym tam więcej rzeczy zobaczyć.


Bazylika św. Piotra i Pawła



All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Florencja, Włochy

FLORENCJA
Bella Firenze ....
Zwiedzenie Florencji to było moje wielkie marzenie. Jeszcze za nim ją zobaczyłam na żywo to już uważałam, że to jedno z najpiękniejszych miast na świecie. 

Do Florencji przyjechałam latem 2004 roku autobusem, by zaraz udać się pociągiem do Perugii gdzie miałam mieszkać i uczyć się włoskiego przez miesiąc. W trakcie mojego pobytu we Włoszech starałam się zwiedzić choć kilka miejsc, co głównie czyniłam w weekendy kiedy to nie miałam zajęć na uniwersytecie. 

Mój weekendowy plan był prosty pojechać na cały weekend do Florencji, ale wróciłam do Perugii tego samego dnia. Powód był prosty: moja wizyta na rynku San Lorenzo gdzie jest mnóstwo stoisk z wyrobami skórzanymi, z których słynie Florencja. Kiedy zobaczyłam piękną, czerwoną (i nie ukrywajmy drogą jak na kieszeń polskiej studentki) torebkę, to pojawił się dylemat w mojej głowie: co wybrać? Nocleg we Florencji, czy tą piękną torebkę? Chwilę to trwało, aż stwierdziłam, że muszę ją mieć, co oznaczało powrót do Perugii w ten sam dzień. I to była świetna decyzja, bo do Florencji i tak wróciłam przed wyjazdem do Polski i zobaczyłam wszystko co chciałam, a torebkę nadal mam:)


Zwiedzanie Florencji zaczęłam od kościoła Santa Maria Novella, a potem już Piazza del Duomo ze słynną katedrą Matki Boskiej Kwietnej (Santa Maria del Fiore) i dzwonnicą Giotto (il Campanile di Giotto). To było niesamowite uczucie być tam i patrzeć na tą katedrę, której architektura jest absolutnie zjawiskowa.




Dzwonnica Giotto i Katedra

Potem udałam się do Piazza del Signoria gdzie jest fontanna Neptuna, pałac Vecchio oraz la Loggia dei Lanzi. Przed il Palazzo Vecchio znajduje się kopia posągu Dawida wyrzeźbionego przez Michała Anioła. Z kolei la Loggia dei Lanzi to budowla, w której znajduje się dużo rzeźb. 

Tuż nieopodal jest słynna galeria Uffizi, w której można podziwiać dzieła takich artystów jak Sandro Boticcelli i jego słynne obrazy: Narodziny Wenus i Wiosna, Michał Anioł, Rafael, Tycjan i wielu innych. Wizyta w tej galerii była tania, a kolekcja dzieł sztuki warta obejrzenia. 



Wyjście z Gaerii Uffizi w stronę starego mostu

Po wyjściu z galerii kierując się w lewo, a następnie w prawo dochodzi się do mostu złotników (il Ponte Vecchio), na którym kiedyś zamiast złota sprzedawano mięso. Most jest położony nad rzeką Arno i co ciekawe to jedyny most, który nie uległ zniszczeniu podczas II wojny światowej. 


Il Ponte Vecchio

Na pewno warto udać się stamtąd na Piazzale Michelangelo skąd rozpościera się ta niesamowita panorama na Florencję i okolice. CUDO! A jak się tam jest jeszcze o pięknym zachodzie słońca, to naprawdę jest się czym zachwycać i nie sposób nie zakochać się we Florencji.


Widok z Piazzale Michelangelo

Firenze e' bella e basta:)



All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook

Perugia i Umbria, Włochy

Moja miłość do Włoch zaczęła się podczas studiów kiedy to zaczęłam się uczyć języka włoskiego. I tak oto w 2004 roku pojechałam do Perugii na nieco ponad miesiąc, gdzie miałam okazję pomieszkać i pouczyć się włoskiego na uniwersytecie dla obcokrajowców (La Universita' per Stranieri di Perugia). Było to absolutnie niezapomniane przeżycie i do dziś tęsknię za Italią i marzę, by tam kiedyś znów powrócić. 

PERUGIA
Perugia jest stolicą Umbrii, który to region jest uważany za jeden z najzieleniejszych we Włoszech. Trzy inne ważne miasta w Umbrii to Asyż, Gubbio i Spoleto. 



Perugia ma przepiękne stare miasto, które rozpoczyna się Łukiem Etruskim i idąc wąską uliczką w górę dochodzi się do miejsca, które widać powyżej. W jego sercu znajduje się słynna Fontanna Maggiore zbudowana w XIII wieku, która wygląda niczym tort urodzinowy. W tle widać ratusz Palazzo dei Priori. Jest to zdecydowanie serce Perugii, w którym nieustannie tętni życie tak dzienne jak i nocne dzięki ogromnej ilości turystów i studentów.



Po przeciwnej stronie znajduje się Katedra San Lorenzo.



Tuż za ratuszem podążając wzdłuż Corso Vannucci po prawej stronie znajduje się Narodowe Muzeum Umbrii (Galeria Nazionale dell'Umbria), w którym można podziwiać choćby obrazy Perugino, który żył i pracował w stolicy Umbrii.

Idąc dalej Corso Vannucci dochodzi się do Piazza Italia na końcu której jest przepiękny widok na dolną część miasta, jak i zieleń Umbrii. Z tego też miejsca można udać się schodami ruchomymi w dolną część miasta, która prowadzi na przykład do dworca autobusowego. Kilka lat po moim pobycie w Perugii wybudowano szybką kolej zwaną minimetro', którą obecnie łatwo dostać się do centrum. 

Perugia jak przystało na stare miasto pełna jest niesamowitych uliczek, w których nie sposób się nie zakochać. 



Każdego lata w Perugii odbywa się słynny festiwal Umbria Jazz, który przyciąga tłumy turystów i fanów muzyki nie tylko jazzowej, ale i pop, gospel, folk czy rock. Oprócz koncertów słynnych gwiazd, odbywają się również koncerty mniej znanych wykonawców w kilku miejscach w mieście. Kiedy ja byłam w Perugii były tam koncerty między innymi takich wykonawców jak Alicia Keys czy Michael Buble. Z moich fantastycznych notatek napisanych po włosku :) wynika, że bardzo mi się podobał koncert zespołu OI VA VOI. Polecam. Festiwal trwał około tygodnia i w trakcie jego trwania w centrum Perugii był tłum ludzi w związku z czym poruszanie się było bardzo utrudnione i zwolnione do minimum. Za to po festiwalu miasto wymarło: wyjechali turyści i studenci i było dziwnie pusto. 

W trakcie mojego pobytu w Perugii byłam na koncercie opery La Traviata, który odbył się na uniwersytecie dla obcokrajowców. Nie powiem piękne to było, choć ja gustuje tylko w tenorach i kiedy śpiewała kobieta to ja się tylko o okna bałam w tej sali, że zaraz pękną, a szkoda by było, bo to taki stary i ładny budynek. Na szczęście okna przetrwały. 

Perugia słynie również z czekoladek Baci (Pocałunki), które są produkowane przez fabrykę Perugina, którą miałam okazję zwiedzić. Zapach czekolady był .... bardzo czekoladowy:) Bodajże jesienią odbywa się w Perugii festiwal czekolady zwany Eurochocolate



Poniżej widok na ulicę Pinturrichio, na której mieszkałam wraz z innymi polskimi koleżankami


I jeszcze zielona Umbria na koniec wycieczki po Perugii.


Jeśli ktoś marzy o nauce języka włoskiego we Włoszech, to polecam kursy na uniwersytecie dla obcokrajowców. Ja uczęszczałam na miesięczny kurs i zajęcia odbywały się codziennie od poniedziałku do piątku. Na początku odbył się test diagnozujący poziom znajomości języka włoskiego, po którym zostało się przypisanym do danego kursu. Z tego co pamiętam to zajęcia odbywały się w małych grupkach czasem nawet dwa razy dziennie. Mieliśmy jedną główną nauczycielkę z którą przerabialiśmy gramatykę, słownictwo, konwersacje. Do tego pamiętam też zajęcia w laboratorium lingwistycznym gdzie się odbywały zajęcia z słuchania. Wydaje mi się, że odbywały się też wykłady gramatyczne z kolejnym nauczycielem, ale dokładnie nie pamiętam. Koszty takiego kursu może nie są najmniejsze, ale jak wiadomo najlepiej uczyć się języka w kraju, a którym się tym językiem mówi. Na takim miesięcznym, intensywnym kursie ma się zajęcia codziennie, do tego ma się kontakt z innymi obcokrajowcami, a wieczorami też można spotkać ludzi i mówić, mówić i jeszcze raz mówić po włosku. Ja przyznam, że mi trochę zajęło aż się przełamałam i zaczęłam mówić tylko po włosku. O ileż łatwiej było mi mówić po angielsku, ale pamiętam na przykład sytuację z muzeum w Perugii gdzie dopiero mówiąc po włosku udało mi się wyciągnąć od pracujących tam ludzi informacje, których potrzebowałam. Poza tym to miłe jak się słyszy, że się dobrze mówi po włosku. Na dzień dzisiejszy mój włoski nie jest na takim poziomie na jakim bym chciała. Zdecydowanie kiedyś byłam w stanie więcej powiedzieć niż teraz, ale wiem, że wystarczy tylko wziąć jedną czy drugą książkę i odświeżyć swoją znajomość, bo moja miłość do języka włoskiego to już na całe życie. 
Załączam tu linka do strony uniwersytetu gdyby ktoś był chętny: https://www.unistrapg.it/en/prospectus/ilcc


JEZIORO TRASYMEŃSKIE
Nieopodal Perugii znajduje się jezioro Trasymeńskie (Largo Trasimeno), lecz choć z daleka wyglądało przepięknie, to już z bliska okazało się, że ono takie niebieskie i czyste nie jest, więc zaliczyłam małe rozczarowanie. 

Jezioro Trasymeńskie

ASYŻ
Miejscem słynniejszym od Perugii jest niewątpliwie Asyż, który ma aż dwóch świętych: św. Franciszka i św. Klarę, których bazyliki można zwiedzić w Asyżu. 

Bazylika Św. Franciszka

Zapamiętałam Asyż jako małe, białe, czyste miasto, pełne urokliwych uliczek. Pomimo ogromnej ilości turystów panuje tam spokój, co wydaje się wręcz niemożliwe. Asyż niewątpliwie urzekł mnie swym pięknem. 

Asyż

All rights reserved - Copyright © Lagnese

Zapraszam na Facebook @  Lagnese Photography on Facebook