St Ives to małe miasteczko, którego zatoka z licznymi łodziami, niebieską wodą i pięknymi chmurkami prezentuje się przepięknie. A do tego pogoda angielska była łaskawa i można było naprawdę zachwycać się tym miejscem.
To był mój pierwszy raz kiedy dotarłam na wybrzeże Anglii i było to całkiem imponujące. Co więcej nie czułam się jakbym była w Anglii, ale w jakimś innym kraju, może we Francji.
Z kolei w zoo w Newquay ostrzegano co krok, by nie karmić mew. Po zdarzeniu z dnia poprzedniego wydało mi się to całkiem zabawne, bo moja teoria jest taka, że wcale nie trzeba karmić mew, one same się nakarmią jak tylko przyjdzie im na to ochota.
Newquay to świetne miejsce dla surferów być może ze względu na fale, albo coś innego o czym pojęcia nie mam. Tak czy inaczej co krok można tam spotkać surferów, co znów wydaje mi się mało angielskie, więc tym razem poczułam się jakbym była bliżej Australii.
Plaża w Newquay jest piaszczysta, ale za to mokra, ale i tak miło było pospacerować wzdłuż plaży i pobawić się w wodzie, bo tylko na to mnie stać. Jakby się tak zastanowić, to te miejsca w Kornwalii są naprawdę urokliwe i tylko ta angielska pogoda nie pozwala w pełni korzystać z atrakcji, które to miejsce daje.
W Newquay odwiedziliśmy również zoo, ale nie było tam zbyt wiele zwierząt i po zaliczeniu fantastycznych ogrodów zoologicznych w moim życiu, to niestety to nie miało prawa mnie zachwycić.
Polecam moje zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/22762999@N00/













No comments:
Post a Comment